27 wrzesnia 2006 23:47 GMT
Robert...nasza poz. 53 50.0N  164 39.7W. Uciekamy troche na glebsza wode jako ze przy wyspach
fala jest meczaca a i predkosc kiepska. Teraz wiatr pomalutku obraca sie na NE wiec my rowniez
jak tylko sie rozjasni postawimy szatormowe zagle i pojdziemy bardziej do celu. Wiem, ze dobrze
byloby poczekac az ten trzeci uklad nizowy przejdzie...lecz nie mamy gwarancji, ze za nim nie przyjdo
nowe i jeszcze silniejsze...trzeba zmykac z tych wod. Teraz za sterem stoi Daniel. Gdzies tam z
prawej burty, na horyzoncie lowi rybak. Gerus na swojej wachcie widzial setki fok plywajacych wokol
jachtu. Pozdrowienia Kazik

27 wrzesnia 2006 22:14 GMT
Czesc Robert...niestety nie udalo sie nam pogadac. Nie wiem czy mnie
slyszales czy tez nie. Nasza poz. 53 45.6N  163 54.4W. Lecimy jak sie
tylko da uciekajac od sztormow, ale idzie to troche jak krew z nosa.
Odeszlismy dolej od wysp na gleboki ocean gdzie woda nie jest tak zbeltana.
Za kilka godzien niz w ktorym siedzimy powinien nam dac mocne ale
korzystne wiatry wiec jest szansa, ze sie ich uczepimy o pognamy na wschod.
Jazda noca byla koszmarna jesli chodzi o przebieg i
wygode...Pozdrowienia Kazik (VA3KAS)




27 wrzesnia 2006 2:19 GMT
Robert...wyszlismy z Dutch Harbor o 1400 AST. Troche marudzilismy po
drodze ogladajac delfiny i wieloryby wyskakujace z wody ze spoznilismy
sie troche na przejscie ciesniny. Przejscie nie dlugie ok. 1/2 godz. wiec
myslelismy,ze mamy czas...a tu nagle jak nie odkreci...jak nie zacznie
nas hamowac...bardzo predko prad doszedl do 3 kn...za chwilke 4 kn. i
tak do 5 kn. Musielismy troche powalczyc ale juz sie uwolnilismy ze
szponow tego pradu i walimy Vancouwer Island za ktora to wyspo pojdziemy az
do samego Vancouver. Dzieki za Grib file i za maile. Nasza poz. 53
56.7N  166 08.9W. Niestety, chyba nie mamy co czekac...lokalni powiadaja,
ze trzeba uciekac...pogoda tutaj teraz taka jak w October i sztormy
przepowiadane sa ciezsze niz zazwyczas...wiec gnamy ile sie da i patrzymy
przy pomocy twoich oczy do tylu.  Tak wiec czuwaj nad nami. Co do
twojego wyjazdu to oczywiscie nie ma sprawy...wierze, ze bede mogl teraz
latwiej sciagnac Grib files...wiec powinnismy byc OK. Serdeczne dzieki....
Pozdrowienia Kazik

PS. Propagacja nie trwala dlugo wiec przesylam info przez Hawaje.

Dutch Harbor, September 26, 2006, 0611 AST
Robert...spedzilismy wczorajszy dzien na zwiedzaniu okolicy, rozmowach telefonicznych z rodzinami,
zakupach itp. Pod wieczor wybralem sie na gorke Mt Ballyhoo (1589 feet) aby zrobic kilka fajnych
zdjec Dutch Harbor i okolicy. Gdy dochodzilem juz do szczytu nagle ozyl radiotelefon...usluszaem,
"Kaziu, Kaziu...gdzie sie podziewasz"...byl to glos Ani. Wlasnie wybrala sie z Tadziem na spacer i
mysleli, ze mnie gdzies tam po drodze spotkaja. Odpowiedzialem..."Aniu, popatrz na szczyt gorki przy
lotnisku to i moze mnie zobaczysz"..po chwili uslyszalem..."to ty naprawde tam wlazles"..."tak",
odpowiedzialem, i zaprosilem na gore aby zrobic kilka nocnych zdjec. Przystali na propozycje i po 1.5
godz a moze i wiecej wdrapali sie do mnie na szczyt. Widoki mielismy wspaniale. Widzielismy
przewalajace sie chmury pomiedzy wysokimi graniami, plasajace wieloryby w zatoce...bylo tak cicho,
ze slychac bylo ich odglosy...tak jakby chcialy nam cos opowiedziec...do portu wplywaly statki
rybackie ladnie oswietlone...a u stop naszych rozposcieralo sie Dutch Harbor z zaraz opodal
Unalaska...ktorych swiatla odbijaly sie w chmurach...Dochodzily nas rowniez odglosy ptactwa od
ktorego roi sie wkolo...sa i piekne orly, z bialymi glowami, dumnie szybujace nad zatoka. Po drodze
widzielismy zabudowania ...takie solidne z betonu (jak bunkry), ktore przypominaja, ze i tutaj ludzie
gineli w czasie wojny... tereny te skutecznie bombrdowane byly przez Japonczykow. Gdy dotarlismy
na Nektona czekala tam na nas uczta z kraba...King Crab, ten najwiekszy...miam, mniam, palce
lizac. Gerard poszedl na poszukiwanie krabow...no i znalazl...znalazl sklep juz zamkniety...Dutch
Harbor jest jednak malutka miejscowoscia wiec znalazl rowniez wlasciciela sklepu i przekonal go ze
powinien sklepp otworzyc i sprzedac mu kraba. Otworzylismy do tego butelke dobrego wina i bylo
wesolo.  Mili ludzie i urocze okolice... ale trzeba juz plynac w dalsza droge bo czas i pogoda nagla.
Za kilka godzin oddamy cumy i ruszymy na ostatni etap naszej przygodzy...do Vancouver, gdzie jesli
Neptun badzie dla nas laskawy, zakonczymy nasz rejs po przeplynieciu ponad 7000 Nm...oj, kawal
drogi. Serdeczne dzieki za opieke i czekamy na kolejne Gib files z pogoda. Pozdrowienia od calej
zalogi     Kazik (VA3KAS)

Co do zdjec to postaram sie troche ich podrzucic jak juz bedziemy na otwartym oceanie...mysle, ze
lacznosc pomiedzy nami bedzie wtedy lepsza.




26 wrzesnia 2006 1:36 GMT
Robert..."no i masz babo placek"...czekalismy, psioczylismy i w koncu doczekalismy sie...przyjechali,
oficerowie graniczni...przylecieli samolotem z Anchorage, AK...myslelismy, ze specjalnie do
nas...nie, po prostu mielismy szczescie bo inny duzy statek przyplynal o podobnym czasie jak my i
zamowil odprawe...wiec przylecieli na koszt tego statku...a o nas nic nie wiedzieli...mimo nagranych
wiadomosci na sekretarde, mimo, ze cala okolica o nas wiedziala. My oczywiscie robilismy wszystko
aby sie o nas dowiedzieli, no i udalo sie, przyszli...usmiechnieci...popatrzyli na paszporty...ucieszyli
sie, ze sa Kanadyjskie bo to uproscilo im prace...nie musieli nic pisac czy wbijac pieczatki do
paszportu. Pozartowali troche i sobie poszli...zostawiajac dla nas Ameryke otwarta. Jakby za
dotknieciem czarodziejskiej rozczki...ameryka na powrot stala sie tak jaka poznalem i
polubilem...Wszyscy stali sie przyjacielscy...dostalismy pieknego halibuta...kilka kartonow
jedzonka...takiego wyszukanego...zapraszaja nas do siebie...jeden z rybakow zaoferowal swoj
samochod abysmy mogli wygodnie poruszac sie po okolicy...niesamowicie mili i uczynni ludzie.
Martwia sie troche, ze przed nami jeszcze droga do Vancouwer i daja nam dobre rady jak to ugrysc.
Twierdza, ze przez zmiany pogodowe, w ich rejonie pogoda jest taka jak w pazdzierniku, sztormowa,
wiec trzeba uwazac...podobno przepowiadana jest bardzo sztormowa zima. Od dziecka lowia na tych
wodach i maja wielki szacunek dla matki natury....podchodza z wielkim respektem do tych wod...no
coz, nie dziwie sie, nie maja one dobrej slawy. Oczywiscie chloniemy wszystkie dobre rady i
planujemy nasz przelot...jestesmy dobrej mysli i plyniemy dobrym mocnym jachtem. Chcemy
wyplynac z koncem tego sztormu wykozystujac jeszcze silny wiatr ktory odkreci na N. Prosze Robert
przeanalizuj pogode na najblizsze 10 dni...miej oko na nizach przy Japoni bo te leca w te strony... no i
podeslij jakies dobre info. Mam nadzieje, ze po opuszczeniu wysp propagacja sie poprawi...i
bedziemy miec dobry kontakt...zobaczymy. Grib files sprawdzaja sie wspaniale wiec jak moge to
zamawiam dobry Alaska model...i porownuje je z twoimi. Jedne i drugie sa dobre...twoje moze i
lepsze bo moge dostac je kazdego dnia jako ze polaczenie miedzy nami,jak propagacja dopisuje,
jest bardzo dobre. Dzisiaj czas przeznaczymy na rozgladniecie sie po miasteczku i okolicach..jakies
drobne zakupy. Na zewnatrz wieje...przechodzi sztorm. W porcie inni rowniez czekaja az sie wywieje.
Pozdrawiamy serdecznie....kazik (va3kas)

25 wrzesnia 2006 2:09 GMT
Robert...stoimy w Dutch Harbor 53 53.5N  166 32.1W Niestety nie dostalismy jeszcze odprawy wiec
czekamy na oficerow, brama zamknieta, na wszelki wypadek nie daja nam rowniez paliwa...takie
przepisy...wiec grzecznie czakamy...Jak tylko zejdziemy na lad to oczywiscie zadzwonimy do rodzin.
Pozdrowienia Kazik


23 wrzesnia 2006 23:37 GMT
Poz. 54 00.3N  166 30.0W. Robert...wejscie do Dutch Harbor jest spektakularne....Wspaniale
wulkaniczne gory zalane sloncem, mieniaca sie srebrem woda....no i te tak dlugo wyczekiwane
wieloryby, orki, delfiny...Zdjecie na razie wycofalem bo propagacja kiepska. ozdrowienia Kazik

23 wrzesnia 2006 19:37 GMT
Czesc Robert...wlasnie sie obudzilem i zerknalem na zewnatrz...widok niesamowity, az buzia
usmiecha sie z samego rana...przed nami widac potezna gore wulkaniczna na Unalaska, Makushin
Volcano, 6680 feet, do polowy pokryta sniegiem. Niebo nad nami blekitne, a na horyzoncie klebia
sie chmury...za niedlugo bedziemy pod wplywem nizu...ale jak tak dalej wszystko pojdzie to juz w
porcie do ktorego pozostalo jeszcze 39 Nm. W nocy trzeba bylo bardziej uwazac na inne statki bo im
blizej ladu tym ich wiecej..rybacy. nasza poz. 54 31.3N  166 36.2W. Pozdrowienia Kazik
W zalaczeniu Makushin Volcano...wspaniale sa podejscia do takiego ladu...majestatyczne gory
widac z daleka, wiec czujesz, ze juz jestes na miejscu...a sloneczko, ktorego na tym rejsie mielismy
niewiele, skutecznie rozpromienia nasze buzie...juz za kilka godzin zejdziemy na lad..:-)))

23 wrzesnia 2006 1:05 GMT
Widzisz Robert...wystarczy troche ponarzekac na brak wielorybow, a tu masz...nagle sie pojawily cale
stada...z tylu, z przodu...gdiekolwiek spojrzysz widizisz fontanny....a i ptakow teraz
zatrzesienia..zblizamy sie do ladu...jeszcze tylko 149 Nm. Caly czas gnamy pod zaglami..patrze na
log...7.5; 7.8;7.7 kn. Poz. 56 20.3N  166 58.7W. Posdrowienia Kazik

22 wrzesnia 2006 20:58 GMT
Robert...dzieki za pogode...teraz juz wydaje sie, ze zanim przyjdzie nowy niz to bedziemy juz w
porcie...no i fajnie. Teraz plyniemy na zaglach robiac 7.5kn. Wiatr ten juz za kilka godzin zacznie
siadac. Nasza poz. 56 43.2N  167 03.8W. Dostalismy dzisiaj fajnego maila ze Starego...sa jeszcze w
Nome. Pozdrowienia...Kazik


21 wrzesnia 2006 22:35 GMT
Robert...jak milo znowu uslyszec cie na radio...daje to poczucie
blizkosci domku. Nasza poz. 59 11.9N 167 38.5W. mam nadzieje, ze zalecimy do
D. Harbor przed sztormem...jak nie to tez OK. tyle ze nas troche
wytrzesie. Jesli dla ciebie nie jest zbyt pozno rozmawiac za 2 godz. to
sprobujmy kolo 2300 UTC. Zostawie radio na 14277 wiec jak bedziesz gotowy to
sprobuj nas wywolac. Plyniemy sobie jak na Bahamas :-)...  jest
wystarczajaco cieplo aby posiedziec na zewnatrz i cieszyc sie widokiem oceanu
(czy tez morza, jakby ktos sie uparl :-)). Gerus zastartowal piecyk i o
dziwo jak do tej pory dziala bez kopcenia - kolysanie zdecedowanie mu
nie sluzy. Teraz Danielek pisze swoj dziennik, Gerus czyta, Lukaszek
dzielnie prowadzi Nektona, Wiesiu strzelil sobie drzemke a Tadziu z Ania
cos tam palaszuja u siebie w apartamencie kapitanskim :-), ja, wlasnie
pisze. Za Godzinke z hakiem zaczynam 4 godzinna wachte do spolki z
Danielem - po godzince, na zmiene. Oj, jak to nie nalezy nieczego
chwalic...wlasnie piecyk znowu "zaszczekal"...podpapowalismy mu predko paliwo i
przeczyscilismy zasilanie specjalnym pretem...no i zobaczymy...jak
zacznie znowu szczekac to go wylaczymy...wlasciwie to zostal wlaczony tylko
aby wygonic z jachtu nocna wilgoc i chlodek...i jak zostanie nawet
teraz wylaczony to w srodku bedzie przyjemnie prawie do rana...a moze i
dluzej, przeciez plyniemy na poludnie. Dlaczego nie widzimy orek i
wielorybow...czyzby juz wszystkie wytlukli...? Myslalem, ze zobaczymy tutaj
troch morskiego zycia, a tu nic!!!  Wyspa do ktorej plyniemy, "Analaska",
pewnie jak cale Aleuty jest pochodzenia wulkanicznego wiec zobaczymy ja
chyba juz z duzej odleglosci jako, ze stozki wulkaniczne przekraczaja
tam 6000 stop. Dutch harbor znana jest wielu ludziom, z filmow
dokumentalnych o lowieniu krabow, jako glowna baza polowowa. Gdy nadchodzi sezon
zjezdzaja sie tam rozni ludzie aby w predko zarobic troche pieniazkow
(zarabiaja nie zle, ale praca pewnie ciezka). Oj, chyba sie rozgadalem.
Serdeczne pozdrowienia Kazik VA3KAS

No i propagacja zanikla....moze jeszcze wroci. Lokalnie jest jako taka.




21 wrzesnia 2006 18:35 GNMT
czesc Robert...cos dzisiaj ta propagacja przyszla wczesnie. Jest teraz 1021 PST. Nasza poz. 59
39.7N  167 45.4W. Do Dutch Harbor pozostalo jeszcze ok. 349 Nm. Jak dobrze pojdzie to
powinnismy zawinac tam przed nadejsciem nowego nizu. W prawdzie ma on przyniesc wiatry do 35
kn jednak ostatnie 35 okazalo sie 45 a i w podmuchach wiecej. Wiatr o takiej sile na tym plytkim
morzu powoduje powstanie duzej stromej fali...wiec jesli mozna uniknac sztormowania na morzy
Beringa to jest to dobry pomysl. Wiatr zdechl wiec podpieramy sie silnikiem...teraz czekamy na NE
15 do 20. Wiatr ten zwiekszy nasza predkosc co, jesli prognoza sie sprawdzi, pozwoli nam uniknac
sztormowania przy podejsciu do ladu no i pozwoli nam na podejscie do Dutch Harbor jeszcze za
dnie...no zobaczymy. Mam teraz wachte...jak zwykle z Danielem....wlasnie zmienil mnie i bedzie
jechal do 1100 a pozniej ja do 1200 i po naszej wachcie. Po nas wchodzi Gerus z Wiesiem a po
nich Tadziu z Lukaszem i tak w kolko za dojedziemy. W chwilach wolnych od wacht czytamy ksiazki,
spimy lub tez cos tam pichcimy w kambuzie. Wczoraj zrobilem salatke ziemniadczano-jarzynawa i
miesko - wszystkim smokowalo, ddzisiaj Gerus ma zrobic zupke pomidorowa. Pozdrowienia od
zalogi.....VA3KAS


20 wrzesnia 2006 22:10 GMT
Robert...nasza poz. 61 51.9N 168 26.5W. Caly czas towazysza nam silne wiatry...ale dobre, wiec
gnamy. Dziwne to morze...plytkie wiec i fala duza i krotka. W nocy przeplywalismy przez splycenia
wiec morze bylo skotlowane...Czasami uda nam sie zabrac z jakas wielka fala i bic rekordy
predkosci...oczywiscie chwilowej, przy zjezdzie z fali...Do Dutch Harbor juz tylko 483 Nm. Cieszymy
sie, ze wiatr trzyma z N, bo na taki przelot na silniku nie mielibysmy wystarczajaco paliwa. Zaraz
biegne na wachte...zmienie Tadzia a po godzince zmieni mnie Daniel. Piecyk wysiadl i zaczal
szczekac i kopcic wiec go wylaczylismy...jest teraz chlodno ale da sie wytrzymac....Pozdrowienia Kazik



19 wrzesnia 2006 22:06 GMT
Robert...ostatniej nocy, tj. z 18 na 19 przeszlismy, wspolnie ze Starym,  cisnine Beringa - Northwest
Passage jest juz zdecydowanie za nami. Byla to niesamowita przygoda dwoch Polskich jachtow tej
samej klasy. Pozegnalismy sie juz z zaloga Starego opuszczajac kotwicowisko za Pt. Hope...teraz
rozjechalismy sie juz na dobre. Stary skierowal sie do Nome gdzie wezma amerykanska odprawe
graniczna a my lecimy co kon wyskoczy na poludnie do Dutch Harbour. Plyniemy ciagle w
korzystnych, aczkolwiek silnych, wiatrach od rufy robiac bardzo dobra srednia dobowa. Nasza
pozycja 64 07.7N  168 03.2W. Juz od wielu godzin nie mamy propagacji...czy to jest normalne????
Mam cicha nadzieje, ze im dalej of Beringa tym propagacja bedzielepsza :-)).  Moze dzisiaj uda nam
sie polaczyc przez paktora badz tez glosowo. Serdecznie pozdrawiamy ....Kazik   va3kas

18 wrzesnia 2006
Robert...mamy dobre wiatry i idziemy pod pelnymi zaglami juz od wczoraj...wspaniala jazda. Poz. 66
47.6N  167 35.0W.  Cos nie widzc wielorybow...moze to juz tak jak w piosence Porebskiego "Nie ma
juz wielorybich stad..." Po tamtej stronie od czasu do czasu widzielismy ich troche a tutaj zero. Moze
jeszcze sie pokaza? Bering Strait juz tuz, tuz...jest on dla nas jak brama do ciepelka, przynajmniej tak
nam sie wydaje...do Dutch Harbour jest jeszcze ok. 778 Nm...kawal drogi, a do Vancouver ponad
1400 Nm. Jak na mala lodke plynaca z predkoscia 6 - 7 Kn sa to duze odleglosci, ale Nekton jest
dzielny i systematycznie zjada kolejne mile i tym samym przybliza nas do celu. Pogoda na najblizsze
dni wydaje sie byc OK. wiec podgonimy...mam nadzieje, ze uda nam sie dotrzec do Dutch Harbour
przed kolejnym nizem...trzymaj oko na tych urwisach. Ciagle uciekamy przed zima...jak ruszalismy z
kotwicowiska padal drobny snieg. Pozdrowienia Kazik   VA3KAS


About Us
Link do poprzedniej  strony z tekstami Kazia
Link do kolejnej strony z tekstami od Kazia